Tarcza dla sądów powszechnych

W medialnych relacjach bezpośrednio po ogłoszeniu uchwały SN z 23.01 zaroiło się od przekłamań i nieścisłości. Uporczywie głoszono na przykład tezę, że nowopowołani sędziowie w ogóle nie mogą orzekać. I działo się to w najpoważniejszych mediach. Warto więc uporządkować treść uchwały i zastanowić się nad jej realnymi skutkami w zakresie sądów powszechnych.

Sąd Najwyższy nie potraktował wszystkich „nowych” sędziów jednakowo. W kolejnych punktach uchwały wyodrębnił sędziów Izby Dyscyplinarnej, pozostałych sędziów Sądu Najwyższego oraz sędziów sądów powszechnych. I o ile wobec wszystkich sędziów objętych uchwałą stwierdzono nieprawidłowości w toku procedury nominacyjnej, to dla każdej z nich przewidziano zupełnie odmienne skutki. Trzeba też podkreślić, że nie był kwestionowany sam akt nominacji. Wszyscy „nowi” sędziowie pozostają na swoich stanowiskach. Badaniu podlegały jedynie skutki orzeczeń wydanych z udziałem tych sędziów pod kątem spełnienia standardów niezawisłości.  

 Sędziowie sądów powszechnych zostali potraktowani najłagodniej. W ich przypadku Sąd Najwyższy nie tylko zapewnił pełną ochronę dla dotychczasowych orzeczeń i spraw karnych będących w toku, ale także objął ochroną zdecydowaną większość orzeczeń przyszłych.  Stwierdził bowiem, że można zakwestionować skład orzekający jedynie wówczas, wadliwość procesu powoływania prowadzi, w konkretnych okolicznościach, do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności. Innymi słowy – nie wystarczy w tym przypadku wykazać wadliwości powołania, ale także konieczne jest wykazanie, że nowy tryb powołania miał znaczenie dla kwestii niezawisłości podczas rozpoznania konkretnej sprawy.

W praktyce łączne wykazanie tych okoliczności może okazać się trudne. O ile wykazanie nieprawidłowości przy procesie powołania może się w niektórych przypadkach udać, o tyle wykazanie związku trybu powołania z nieprawidłowym orzeczeniem w konkretnej sprawie może okazać się mocno problematyczne. Raczej będzie dotyczyć to co najwyżej pojedynczych wypadków w skali kraju. Stąd nie należy oczekiwać masowego uchylania orzeczeń „nowych” sędziów, czy też licznego uwzględniania wniosków o ich wyłączenie. Owszem, zapewne może pojawić się wysyp zarzutów i wniosków opartych na tej podstawie, jednak ich skuteczność – w świetle treści punktu 2 uchwały – jest mocno problematyczna.

Zdania na temat dalszej aktywności „nowych” sędziów sądów powszechnych są podzielone. Pojawiły się opinie, że powinni oni powstrzymać się od orzekania. W mojej ocenie nie ma takiej potrzeby. Zakres możliwej kontroli orzeczeń „nowych” sędziów został przez Sad Najwyższy określony bardzo wąsko i nie należy stosować w tym zakresie interpretacji rozszerzającej. Łączne wypełnienie warunków z punktu 2 uchwały może się zdarzyć sporadycznie, a w przypadku większości sędziów – w praktyce zdarzyć się nie może. Tym samym nadgorliwością byłoby powstrzymywanie się kilkuset sędziów od orzekania, z powołaniem się na dobro obywateli. Ryzyko dla interesu obywateli jest – z przyczyn podanych powyżej – znikome. Natomiast szkody wynikłe z długotrwałego pozostawania kilkuset sędziów w stanie nieaktywnym byłyby z pewnością znacznie większe. Zwłaszcza, że nie widać na horyzoncie realnych szans na zakończenie tego legislacyjnego pata, który może trwać przez długie lata. W tej sytuacji znacznie rozsądniejszym rozwiązaniem jest skorzystanie z szansy, którą SN dał sędziom sądów powszechnych i dalsze normalne orzekanie.

W sumie zatem – wbrew oczekiwaniom radykałów – uchwała SN wcale nie okazała się mieczem na „nowych” sędziów sądów powszechnych, lecz raczej tarczą, która chroni nie tylko ich sędziowski status, ale także całe orzecznictwo dotychczasowe i zdecydowaną większość orzecznictwa przyszłego. Za rozsądne rozstrzygnięcie w tym zakresie Składowi SN należy się podziękowanie.

2 uwagi do wpisu “Tarcza dla sądów powszechnych

  1. Michał pisze:

    „Za rozsądne rozstrzygnięcie w tym zakresie Składowi SN należy się podziękowanie.”

    Mam wrażenie, że SN orzekł tutaj może i „społecznie” odpowiedzialnie, ale wewnętrznie to nie ma dużego sensu. Cała pierwsza część uzasadnienia idzie w kierunku wywalenia wszystkiego w kosmos, aż SN nagle orientuje się do czego to wszystko zmierza i robi skok w bok by jednak ratować te wszystkie orzeczenia, przez co jakakolwiek spójność ginie.

    Polubienie

    1. Pod względem logiki to istotnie byłoby sensowniej wszystko odrzucić albo wszystko zalegalizować. Niezbyt logicznie wygląda sytuacja, w której wyrok danego sędziego jest w porządku, a wyrok wydany dzień później – już może budzić wątpliwości co do niezawisłości. Ale uchwała ma charakter kompromisowy, między tym co możliwe a tym, co konieczne. Stąd więc zapewne takie a nie inne rozstrzygnięcie. W podobny sposób orzekła zresztą SN w roku 2014 w sprawie sędziów przenoszonych podczas reformy Gowina.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s